Okiem parafianki :)
19lipiec
2008
Przemysław Wereszczyński
Kategoria: artykuły
zobacz inne wpisy autora
Jest w naszej grupie pewna niecodzienna Salserka o niecodzienej prostocie wypowiedzi. Kochana przez wszystkich oczywiscie trójmiejskich salsomaniaków, tak sądze. Któregoś pięknego dnia namówiłem ją na jakąś krótką spowiedź na temat trójmiejskich salsiaków. Bałem się jak to z Zuzią bywa, że nieźle napocę się jak to u Zuzi bywa z cenzurą a tu miłe zaskoczenie. Zapraszam na słów kilka zakochanej w salsie Zuzi..
Uwaga! Na terenie Trójmiasta działa od dłuższego czasu grupa nosząca znamiona zorganizowanej. Chcąc bliżej ją określić nasuwają się takie epitety jak: sekta, opętani, nietypowi lub normalni inaczej…. Wrzućcie na luz nie chodzi o mafię, gang czy gorzej: moherowe berety lub prolepperowskie ugrupowanie! Głównie dlatego, że członkowie wspomnianej grupy mało piją i palą, a z rzeczy na „P”,
to najbardziej chcieliby….potańczyć.
Oczywiście chodzi mi o miejscowych salseros, zrzeszonych m.in. w klubach: Latin Fusion, Dance Avenue (Salsa Kings) i Salsa Klub. Pomimo, że pochodzą
z różnych tanecznych macierzy łączy ich zawsze pasja tańca, a ich serca biją w rytmie salsy… ( na raz lub dwa, czyli jak kto woli…).
W godzinach wieczornych (w porywach do nocnych) życie salsowe przenosi się m.in. do Latino Cafe w Sopocie, gdzie każdy może zanurzyć się w rozedrgane
i gorące kłębowisko latynoskich rytmów. Może również wypić wyjątkowo kolorowego drinka i pokiwać się w rytmie mambo, merengue lub bachiaty lub
po prostu wtopić się w tłum podobnych sobie salso-wariatów i pogadać… Warto dotrwać do północy, kiedy nawet najbardziej nieśmiali odkrywają w sobie duszę Kmicica i podążają na parkiet..….
Mam nadzieję, że ta tętniąca życiem enklawa, czyli trójmiejscy salso-maniacy będzie wciąż ewoluować, nabierać nowych barw i odcieni, zaskakiwać
i zdumiewać, wybuchać adrenaliną i emanować chęcią życia. Tego wszystkim
i sobie życzę …
Zuzanna/ Parafianka
brak komentarzy do tego wpisu