Z pamiętnika Halinki cz.5

29czerwiec
2008
Przemysław Wereszczyński Kategoria: artykuły zobacz inne wpisy autora

Hejka! Czy jeszcze mnie pamietacie? Wiem, że długo nic nie pisałam, ale to dlatego, że jestem zabiegana, a czas tutaj baaardzo szybko leci. Tak czy inaczej jestem z wami duchowo :-) a w sierpniu (28.08-02.09) wpadnę na imprezkę :-)  

Wciąż pracuję w Starbucks i cały czas tańczę. Jestem już mistrzynią robienia kaw, ale nie obyło się bez wypadków: nie powiem ile razy wylałam na siebie lub innych gorące mleko, ile razy byłam cała umazgana czekoladą albo frappuccinami... Pewnego pięknego dnia wywinęłam za barem takiego orła, że nogi miałam wyżej od głowy, dwa dni później oblałam się wrzątkiem i z oparzeniem ręki zostałam oddelegowana z baru na kasę... Nie myślcie sobie tylko, że taka fajtłapa ze mnie, bo generalnie to całkiem niezła baristka się ze mnie zrobiła :-) Nawet mam awansowac...
Jeśli chodzi o taneczną stronę mojego życia to zafgascynowałam się jazzem, lyrical jest przesliczny, fankie taki "yoyo!", comercial taki bardziej teledyskowy. Cokolwiek by to nie było- jazz zawsze znaczy trudne cholerstwo. Mówie wam, ile ja sie napociłam, żeby się czegoś nauczyc, opanowac te ich wiczonka, postawy, pozycje, to niech to kule biją... Oczywiscie dalej trenuję brzuszek i salsę. Jeśli chodzi o to drugie, to właśnie się załapałam na Carnival de Cuba w Londynie. Fajna sprawa, imprezy na świeżym powietrzu, pyszne jedzonko, mojito :-), koncerty, taniec na trawie. Mnie juz to obojętne czy tańcze na 1, na 2 czy kubanę. Serialnie, zaczynam się robic uniwersalna :-P Tu macie linka do tego carnival: http://carnival-de-cuba.com/
Napiszcie, co tam u was słychac i do zobaczenia wkrótce :-)

 

 

 

brak komentarzy do tego wpisu

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW