Z pamiętnika Halinki cz.3

05kwiecień
2008
Przemysław Wereszczyński Kategoria: sylwetki zobacz inne wpisy autora

Właśnie dotarła do mnie kolejna część przygód Halinki z Trójmiasta, która próbuje swych sił za oceanem, m. in. w niezwykłym roztańczonym Nowym Jorku. Zapraszam do lektury.
"Hejka ludziki! Pewnie się zstanawiacie, dlaczego się nie odzywam... otóż tyle się dzieje (dobrego i niefajnego), że nie miałam głowy do pisania. W związku z brakiem samochodu zostałam zmuszona do jazdy na rowerze...

Ale jaki to rower- chyba przedwojenny, na cieniutkich kołach, czasami mam wrażenie, że się przy większej prędkości rozsypie. Jak go testowałam przypadkiem zapuściłam się do Bridgeport- miejscowości graniczącej z Fairfield. Nigdy więcej! Byłam nieźle wystraszona- zaczynało się ściemniać, a ja gdzieś sama na gruchocie wśród podejrzanego towarzystwa… Potem dowiedziałam się, że miałam szczęście, że nic mi się nie stało, bo to bardzo niebezpieczna dzielnica... Tak więc póżniej trzymałam się już znanych tras do centrum Fairfield i do Fitness Edge :-)
 
Sobota przed świętami w Nowym Jorku. Kolejne zajęcia w Abakua, a raczej w ‘You should be dancing’. Najpierw brzuch u Andrey. Zajęcia w stylu turkish gypsy- całkiem ciekawa choreografia, tylko tempo nauki stanowczo za wolne. Potem mambo footwork z Johny- jednym z tancerzy Frankego. Świetne zajęcia, fajny nauczyciel J Wieczorem kolejna niespodzianka- jaki ten świat mały- spotkałam Natalię ‘Rudą’ i Piotra z You Cane Dance- gdzie? Na 8 Ave w Starbucks Caffee! Tak tak, nasi rodacy szkolą się u najlepszych.
 
Wielkanoc i po Wielkanocy. Święta spędziliśmu w Pleasentvile w domu Diany matki. Jakoś w tym roku w ogóle nie czułam ich atmosfery- no bo czym są święta bez rodziny, bez wspólnego śniadania, dzielenia się jajkiem i składania sobie życzeń? Zamiast tego na śniadanie muffin z ‘Dunkin Dunats’, potem msza po angielsku i baaardzo obfity obiad.
 
W czwartek znajoma amerykanka zabrała mnie do studio tańca na zajęcia z jazzu. Nie miałam najlepszego nastroju, ale mimo to zajęcia bardzo mi się podobaly. Niedługo będę siedziec na wszystkich możliwych szpagatach ;-) albo umrę podczas tych ich cwiczeń rozciągających... Tak czy inaczej nauczyłam się całkiem fajnej choreografi i przyswoiłam kilka ciekawych ruchów ;-) Podaję adres stronki tej szkoły tańca: http://www.flashpointedance.com/ Dzisiaj znowu się tam wybieram na... balet. Nie śmiac się!
 
W niedzielę tradycyjnie NYC i zajęcia z Eddie Torres i Frankie Martinez :-) Uwielbiam Nowy Jork, to niesamowite miasto- jedyne w swoim rodzaju.
 
Mam też sporo problemów i wiele nieciekawych sytuacji zaistniało, ale nie chcę o tym pisac. Prawdopodobnie nie zostanę tu długo...
 
To tak pokródce co u mnie. napiszcie, co tam u was słychac? Jestem bardzo ciekawa jak tam występ Anitki i Piotrka na Primaverze oraz jak się miewają brzuszki :-)
 
P.S. Dodam kilka fotek do galeri, więc zapraszam: http://picasaweb.google.com/butiq.estella/Londyn_2008
 
Pozdrawiam serdecznie
 Halina

3 komentarze do tego wpisu

Piotr napisał o 11:20 w dniu 2008-04-05

Hej! Gdańsk jest teraz tak rozkopany, że z Brzeźna do Latino łatwiej dojechać ... rowerem. Wczoraj spróbowaliśmy i przekonaliśmy się, że to najlepszy wehikuł na i z imprezy.

drpotato (www) napisał o 19:14 w dniu 2008-04-09

Halinka wróci tak wyedukowana i wyszlifowana w tańcu, że będę miał za niski poziom, żeby odważyć się z nią tańczyć:P Gorąco pozdrawiam!!

deleteme (www) napisał o 12:14 w dniu 2008-12-03

deleteme

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW