W ubiegły weekend Monika Grzelak wraz z Joanna Czajkowską z naszego Teatru Okazjonalnego zaprezentowały w Tatrze Off de Bicz, duet " 3x Noir Danse". Spektakl bardzo oryginalny, który zostawia po sobie z całą pewnością mnóstwo doznań..
Zrobiła na mnie jak zwykle ogromne wrażenie Monika. Jej ruch pełen dojrzałego tańca, gracji i siły oraz image w ostatniej scenie mógłby być preludium do jej własnego solo.
Asia tym razem zrobiła na mnie mniejsze wrażenie jeśli chodzi o taniec ale przekaz jak zwykle był doskonały. W sumie Monika miała być "Zmysłem" a Asia "Śmiercią":)
Nie jestem krytykiem teatralnym ale spektakl wywarł na mnie ogromne wrażenie. Serdecznie Wam dziewczyny gratuluje i podzielam zdanie Łukasza recenzenta portalu trójmiasto, że wspaniele było by się doczekać puenty ale w formie następnego Waszego duetu. Obecnych na spektaklu zapraszam do wyrażenia swoich opinii.
Zapraszam też poniżej na pierwszą recenzję, która zaczerpnąłęm z www.trojmiasto.pl.
Recenzja
Nowy spektakl Teatru Okazjonalnego to kolejna próba przekroczenia dotychczas uprawianej stylistyki. Monika Grzelak i Joanna Czajkowska przygotowały zupełnie nową choreografię, sięgnęły też po niespotykaną wcześniej w Teatrze Okazjonalnym ekspresję. Jednak trzyczęściowe przedstawienie pozostało na etapie poszukiwań.
Spektakl "3 x Noir Danse" składa się z trzech części - dwóch występów solowych: "Zmysły "Moniki Grzelak i "Śmierć" Joanny Czajkowskiej oraz duetu obu tancerek "Susan & Susan, czyli krótkiej historii kryminalnej w stylu glamour". Wszystkie sekwencje odbywają się w konwencji czarno-białych filmów noir.
Monika Grzelak podczas "Zmysłów", w zwiewnej czarnej spódniczce i czarnej koszulce, poddaje się (i podporządkowuje) instrumentalnej muzyce Adama Kiełszni. Porusza się miękko, pełnym powabu i gracji ruchem, wyraźnie reagując na każdą zmianę dźwięku.
Występ ubranej w czarny kostium i biały turban na głowie Joanny Czajkowskiej początkowo stanowi przeciwieństwo występu Moniki Grzelak. Czajkowska swoją "Śmierć" rozpoczyna dokładnie w miejscu, gdzie skończyła tańczyć Grzelak, w dodatku do tej samej muzyki. Jednak porusza się powoli, z trudnością, nieharmonijnie. Jest poza muzyką. Jej taniec wygląda na imitację, a może karykaturę ruchów i wykonania poprzedniczki.
W pewnym momencie muzyka zamiera. Czajkowska zaczyna przedstawiać proces umierania. To najlepszy moment spektaklu. Jej ciało tężeje, kurczy się i wykoślawia, aż do upadku na posadzkę. Długa scena konania niepotrzebnie zostaje przedłużona o dodatkową chwilę, gdy tancerka właściwie odgrywa umieranie ponownie.
Przez cały czas w tle, za tancerkami, widzimy wizualizacje (autorstwa Dominika Rudasza), które w dużej mierze dopełniają mroczną atmosferę z filmu noir - pełne niewyjaśnionej do końca przedstawienia tajemnicy postacie, figury, czy kształty. W solo Moniki Grzelak obserwujemy prymitywny rysunek, wyglądający na inspirację pierwotnym wzornictwem, w solo Czajkowskiej oglądamy projekcje cienia drzew, czy krzewów, zbliżonych do ornamentyki japońskiej.
Finałowy duet poprzedzony zostaje wizualizacją komiksowych obrazków. Po chwili obie tancerki pojawiają się ubrane w identyczne czarne sukienki i peruki. Różni je tylko... ilość antenek na głowie. Czajkowska ma jedną, Monika Grzelak - dwie. Obie zaczynają tańczyć synchronicznie.
Tancerki popełniły jednak duży błąd - o ile fizycznie są do siebie bardzo podobne, o tyle dysproporcja między ich umiejętnościami tanecznymi jest na tyle duża, że równoczesny taniec zupełnie się nie udaje. To nie tylko kwestia braku zgrania w tym elemencie, ale też odmiennego charakteru tańca i temperamentu wykonawczyń. Na szczęście Grzelak i Czajkowska szybko zaczynają synchronizację ruchów traktować jako ramę swojego wspólnego występu. Widowiskowa scena dialogu między obiema Susan wygląda jak język migowy przeniesiony na język tańca. Zaskakujący finał wpisuje się w konwencję noir.
Trzy części spektaklu nie tworzą spójnej całości. Przegląd umiejętności tanecznych wypadł na korzyść Joanny Czajkowskiej. Konsekwentnie budowany klimat filmów noir nie został poparty równie atrakcyjną, oryginalną treścią. Dlatego "3 x Noir Danse" uznać można za dalszy ciąg (po "Powiększeniu" Joanny Czajkowskiej) poszukiwań nowej formy wyrazu przechodzącego duże zmiany Teatru Okazjonalnego. Pozostaje mieć nadzieję, że puentą dla nich będą następne realizacje.
"Susan i Susan" Monika Grzelal i Joanna Czajkowska, Zdjęcie: Grzegorz Stefański
Gosia napisał o 12:14 w dniu 2009-05-04
Bardzo bobry spektakl. Solo J. Czajkowskiej - mrożące krew w żyłach - byłam pod ogromnym wrażeniem! Monika - 200% kobiety w kobiecie! II cz - dwie niesamowite dziewczyny - BRAWO! Taniec, światło, muzyka, kostiumy - fenomenalne! Gratuluję i polecam!
Jas napisał o 17:32 w dniu 2009-05-04
Cytuję za recenzją: "Przegląd umiejętności tanecznych wypadł na korzyść Joanny Czajkowskiej." Cytuję za Przemkiem: "Asia zrobiła na mnie mniejsze wrażenie jeśli chodzi o taniec". Nie przesadzacie z tym chwaleniem siebie?
Mek napisał o 17:41 w dniu 2009-05-04
Dlatego nikt nie powinien takich porównań używać a w szczególności zawodowy recenzent jak jest w przypadku powyższej recenzji. Przyznaje się do celowości umieszczenia takiego sformułowania. Sam należę do Teatru Okazjonalnego więc Asia z pewnością zrozumiała moją prywatę ;) Spektakl to nie konkurs umiejętności. A Pan Łukasz powinien dostać po łapach za takie puenty swoich recenzji . Obie tancerki reprezentowały bardzo dojrzały i zaplanowany przez nie oboje ruch sceniczny. Przepraszam za moje świadome zarzewie sytuacji. Pomijając to, jeszcze raz serdecznie polecam spektakl.
Wielokropek napisał o 21:50 w dniu 2009-05-04
Świetny spektakl, niesamowite przeżycie. Gratulacje dla obu pań.
edka napisał o 10:49 w dniu 2009-05-05
Na wstepie powiem ze spektakl warty obejrzenia. Mnie osobiscie najbardziej podobal sie duet. W przeciwienstwie do recenzji na trojmiejskim portalu uwazam za duzy plus odrebnosc charakteru i stylu tanca jaki prezentuja obie Panie - ja osobiscie lubie widziec indywidualnosc tancerza nie tylko w solowkach - w tym duecie tak bylo. Solowki mniej mi sie podobaly tym razem (czegos tam bylo za malo a czegos za duzo... ale to moje wlasne odczucia:-)). Jeszcze dodam ze Dekoder mnie sie bardziej podobal ale na tym spektaklu tez sie nie zawiodlam i polecam tym ktorzy go nie widzieli.
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 1 | 2 | |||||
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | ||||
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |