Powrót Wojciecha Misiuro

22styczeń
2009
Przemysław Wereszczyński Kategoria: wydarzenia zobacz inne wpisy autora

Wojciech Misiuro to postać kultowa - tancerz, mim i choreograf. Urodził się w Gdańsku. Mieszka w Sopocie. Jest absolwentem Gdańskiego Studia Baletowego oraz Studia Pantomimy przy Teatrze Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. W 1987 roku założył autorski Teatr Ekspresji, z którym zrealizował własne spektakle: Umarli potrafią tańczyć (1988), Dantończycy (1989), ZUN (1990), Idole perwersji (1991), College No 24 (1992), Miasto mężczyzn (1994), Pasja (1995), Kantata (1997) i Tango (1999).

Wiele z nich, między innymi: ZUN, Umarli potrafią tańczyć doczekało się wersji telewizyjnych. Misiuro wyreżyserował również film De Aegypto - opera egipska. Jego zespół występował wiele za granicą, między innymi w Sankt-Petersburgu (1989), na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki w Edynburgu, na Festiwalu Spoleto we Włoszech (1993), w USA (1992) i oraz na Międzynarodowym Festiwalu w Stambule (1994).

Już 6 lutego 2009 będziecie mieli powód by przyjść do Opery Bałtyckiej:

Po pierwsze - Men’s Dance
Premiera najnowszego spektaklu baletowego zbudowanego z trzech odrębnych opowieści, przygotowanych przez trzech, nigdy dotąd nie współpracujących ze sobą, choreografów: Wojciech Misiuro, Jacka Przybyłowicza i Romana Komassę. Męskie spojrzenie na taniec, męski punkt widzenia, męski świat dostępny dla obu płci...

Po drugie - po prostu Misiuro
Każdy, kto widział choć jeden spektakl Wojciecha Misiuro wie, że obok jego twórczości nie da się przejść obojętnie. Artysta szokuje i prowokuje, operując specyficznym językiem ekspresji, nie unika nagości, która nie tylko nie ma nic wspólnego z pornografią, ale urzeka widza plastyką tworzonych obrazów. Jak sam powiedział, w historii swojej pracy zawodowej zatoczył koło. W Operze Bałtyckiej zadebiutował przed laty jako tancerz i tu wrócił, po dłuższej przerwie, tworząc swoją część Men’s Dance.

Po trzecie – Przybyłowicz i Kozyra
W 2005 roku przygotował dla Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie Kilka krótkich sekwencji z projekcją video zrealizowaną przez Katarzynę Kozyrę. Tę właśnie opowieść, w odświeżonej wersji z udziałem gdańskich tancerzy, zobaczymy w spektaklu Men’s Dance. Ta część naszej najnowszej premiery jest taneczno – filmowym studium relacji dwóch tańczących par. Ruch i projekcje wideo wzajemnie nakładają się na siebie, tworząc spójną formę plastyczną. Sekwencje filmowe rejestrujące choreografię, nie są tradycyjnym odzwierciedleniem akcji scenicznej, ale ukazują z kilku perspektyw ciało ludzkie w ruchu, także close - up, czyli maksymalne zbliżenie tańczących postaci. Sam Przybyłowicz określa Kilka krótkich sekwencji jako afabularną formą powstałą w oparciu o na wskroś współczesny język choreograficzny. Ruchowi towarzyszy wysublimowana muzyka francuskiego baroku.

Jacek Przybyłowicz do 1991 roku był tancerzem Teatru Wielkiego w Warszawie. W tym czasie zadebiutował jako choreograf, przygotowując Negocjacje do muzyki Alessandro Marcella. Kompozycja została wyróżniona pierwszą nagrodą za choreografię oraz nagrodą za interpretację na II Ogólnopolskim Konkursie Choreograficznym w Łodzi. Negocjacje zostały też zaprezentowane na dużej scenie Teatru Wielkiego w Warszawie w trakcie VI Warszawskich Dni Baletu. W 1991roku wyjechał z Polski, tańczył w Niemczech i w Izraelu. Przez wiele lat był związany z jednym z najlepszych zespołów tańca współczesnego - Kibbutz Contemporary Dance Company, dla którego swe prace zrealizowali tacy choreografowie jak Mats Ek, Ohad Naharin, Jiři Kylian, Daniel Ezralow i Rami Beer. Z tym zespołem występował na najbardziej prestiżowych festiwalach tańca współczesnego, odwiedzając ponad 50 krajów na całym świecie min.: USA, Kanadę, Brazylię, Argentynę, Chile, Meksyk, Singapur, Taiwan, Japonię. Wielokrotnie występował w Europie, również w Polsce na zaproszenie Łódzkich Spotkań Baletowych. W 1997 roku tańczył z Batscheva Dance Company w spektaklu Kyr choreografa Ohada Naharina w ramach Yair Shapiro Dance Price. Przez wszystkie te lata rozwijał umiejętności choreograficzne. Po powrocie do Polski w 2003 roku przygotował choreografię do Naszyjnika gołębicy w Polskim Teatrze Tańca (prezentowanego także na scenie Opery Bałtyckiej). I tak się zaczęło..

Po czwarte – Komassa i argentyńskie tango
Roman Komassa jest postacią najbardziej znaną stałym bywalcom gdańskiej Opery. Jest tancerzem, choreografem, pedagogiem i obecnie kierownikiem Baletu Opery Bałtyckiej. Jako jedyny z trzech choreografów pracował na własnym terenie. Przygotował choreografię o tyle oryginalną, że towarzyszy jej muzyka grana na żywo przez trójmiejską formację Tangueros Balticos – zespół zafascynowany tangiem argentyńskim i twórczością Astora Piazzolli. Zespół tworzą: Agnieszka Kaczor –wokal, Przemysław Treszczotka - skrzypce, Paweł Zawada- fortepian, Marcin Sebastian Krzyżanowski - akordeon, Andrzej Wojciechowski - klarnet, Maciej Pakuła - kontrabas.

Roman Komassa był solistą Teatru Wielkiego w Łodzi i Opery Bałtyckiej, działał też w Staatstheater w Kassel, Braunschweig i Giessen. Współpracował z Polskim Teatrem Tańca w Poznaniu. Jest laureatem Medalu Leona Wójcikowskiego dla Najlepszego Polskiego Tancerza (1988) i Medalu Wacława Niżyńskiego za szczególne osiągnięcia w balecie. Na scenach polskich i niemieckich stworzył szereg wybitnych kreacji (Albert w Giselle, Spartakus, Wroński w Annie Kareninie, Twardowski, Romeo, Zorba, Pietruszka). Jest autorem choreografii do blisko trzydziestu spektakli baletowych. Jego pierwszą realizacją na scenie Opery Bałtyckiej była autorska wersja klasycznego baletu Giselle.

Źródło: Materały Opery
więcej na www.operebaltycka.pl

1 komentarz do tego wpisu

aga napisał o 11:9 w dniu 2009-01-28

Cześć i chwała dla Pana Marka Weissa, choć wiem, że nie wszyscy podzielą moją opinię. Ale jak wiemy tylko ten, który nic nie robi, nie naraża się na krytykę oponentów. Fakt dania szansy tancerzom, którzy nie ukończyli szkoły baletowej świadczy o dużej otwartości /mam na myśli na stałe zatrudnionych do zespołu baletowego/. Obecnie zaproszenie do współpracy Wojciecha Misiury potwierdza moją opinię widza, że panu dyrektorowi się chce i ogromnie się cieszę z jego pojawienia się w Gdańsku. To powiew świeżego powietrza...

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW