Susan & Susan

05maj
2009
Przemysław Wereszczyński Kategoria: 3 x Noir Danse zobacz inne wpisy autora

Specjalnie dla Dance Blog Renata Smagacka pisze recenzje 3 x Noir Danse. Serdecznie zapraszam.

W ramach tegorocznej Majówki w Sopockiej Scenie Off de BICZ odbyła się premiera spektaklu Teatru Okazjonalnego „3 x Noir Danse” w choreografii Joanny Czajkowskiej i Moniki Grzelak. Na wieczór złożyły się trzy części:
I. Zmysły (solo – Monika Grzelak)
II. Śmierć (solo – Joanna Czajkowska)
III. Susan & Susan, czyli krótka historia kryminalna w stylu glamour (duet).

Tytuł spektaklu odnosi się do amerykańskiego nurtu w sztuce filmowej z lat 40-tych i 50-tych XX wieku. Filmy noir kręcone na taśmie czarno-białej, odznaczały się mroczna atmosferą, niepokojącą tajemnicą oraz charakterystyczna grą światła i cienia.
W klimat noir w Off de BICZ wprowadziła widza sama scenografia – czarna scena z białym ekranem tle, na którym wyświetlano wizualizacje, podkreślające charakter widowiska.


W części pierwszej – „Zmysły” – zobaczyliśmy Monikę Grzelak, tancerkę, liderkę Akademii Tańca i Ruchu Dance Avenue. To część bardzo ekspresyjna, energiczna, z dużą ilością dobrego tańca, w której Monika, starając się oddać emocje wiążące się z drzemiącymi w kobiecie zmysłami, zaprezentowała swój ogromny warsztat, udowadniając po raz kolejny, że świetnie radzi sobie także i z takim rodzajem sztuki. Część  z osób zapytanych o pierwsze wrażenie po spektaklu odpowiedziało, że z przyjemnością zobaczyło ten kawałek dobrego  teatru tańca.
Trzeba tu dodać, że to nie był pierwszy występ Moniki z Teatrem Okazjonalnym. Ta współpraca trwa już od jakiegoś czasu, przynosząc coraz ciekawsze efekty.

„Śmierć” – fragment w wykonaniu Joanny Czajkowskiej – współtwórczyni Teatru Okazjonalnego – to już zupełnie inne emocje. W sposób znacznie spokojniejszy, stateczniejszy Asia stworzyła klimat przemijania. Poprzez ruch, ale i elementy gry aktorskiej i mimiki wprowadziła widza w stan skupienia i refleksji. Od kilku osób po przedstawieniu usłyszałam, że ta część wieczoru zdominowała resztę. Estetyka ruchu i klimat, jaki udało się stworzyć tancerce, wspieranej projekcjami w tle zdecydowanie bardziej do nich trafiła.

Do klimatu filmów noir nawiązuje szczególnie ostatnia część spektaklu, tańczona przez obie tancerki. Rozpoczęła ją krótka, komiksowa historia kryminalna, wyświetlona na białym ekranie. W tej części wyraźnie obserwujemy zmiany nastrojów tancerek i targające nimi emocje. Od wspólnie, synchronicznie wykonywanych ruchów poprzez ostrą wymianę zdań (to chyba najlepszy fragment) aż do harmonijnej współpracy. Ta część – może najbardziej przemawiająca do widza, wzbudziła jednak wiele kontrowersji. Spotkałam się ze stwierdzeniem ze strony jednej z pań wychodzących po spektaklu, że zbrakło tu kontrastu między tancerkami. Że może gdyby jedną z nich ubrać na biało, a zamiast synchronicznych – wprowadzić ruchy synkopowe- efekt byłby także ciekawy, a widz mniej skupiałby się na porównywaniu tancerek, a bardziej na ich przekazie.

Generalnie, chociaż spektakl jako wydarzenie artystyczne z pewnością zobaczyć trzeba, to z opiniami na jego temat spotkać się można różnymi: od pełnych akceptacji westchnień i podziwu dla treści i kunsztu tancerek po zarzuty braku kontaktu z publicznością i pewnej monotonii, niejednokrotnie powodującej chwilowe wyłączenie się widza z odbioru tego, co dzieje się na scenie.
Podsumowując : spektakl podzielił publiczność. Ale cóż – teatr tańca rządzi się własnymi prawami. A czy udało się sprostać założeniom „3 x Noir Danse” – oceńcie sami, odwiedzając Sopocką Scenę Off de BICZ.
 

(R.S.)

brak komentarzy do tego wpisu

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW