Wyjazd integracyjny

15grudzień
2011
Maria Kategoria: O mnie i o tańcu zobacz inne wpisy autora

Wróciłam dopiero co z wyjazdu zorganizowanego przez moją firmę. Takie spotkanie podsumowujące mijający rok i okazja do integracji. Pracuję w dużej korporacji, a moje stanowisko jest na samym dole piramidy. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy się dowiedziałam, że dyrektor, z samego czubka piramidy, wie o tym, że tańczę salsę!

Spotkanie firmowe skłoniło mnie do pewnej refleksji. W tak dużej korporacji łatwiej kojarzy się te osoby, które mają w sobie coś szczególnego. Jakąś pasję. O tym się mówi, bo to przykuwa uwagę. Wiem, kto pasjonuje się żeglarstwem, nurkowaniem, trekkingiem, kto hoduje rasowe psy i zajmuje się ich tresurą. Wiem kto, tak jak ja, chodzi na tańce, a kto zgłębia tajniki decoupage. Najwyraźniej moja skromna osoba zasłynęła z salsy. Nigdy nie rozmawiałam na ten temat z dyrektorem generalnym, a tu proszę - on wie. Takie rzeczy się rozchodzą i takie informacje sprawiają, że nabieramy w oczach naszych przełożonych większej wartości.

Ostatnio mój zapał do tańca przygasł, ale jak pojechałam na imprezę, gdzie od swoich przełożonych zbierałam pochlebstwa, znowu urosłam. Na co dzień porównuję się do osób, które tańczą bardzo długo i są świetne. Widzę swoje niedoskonałości i luki w umiejętnościach. Gdy jednak wychodzę na parkiet na innej imprezie niż salsoteka, słyszę bardzo miłe komplementy. Oznacza to, że nawet jeżeli ja nie widzę efektów, to jednak one są! Zatem tańczcie, bawiąc się przy tym znakomicie, a inni uwierzą, że to wasz taniec jest znakomity :)

brak komentarzy do tego wpisu

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW